Polityk odpowiedzialny za regulacje sektora nieruchomości nie powinien jednocześnie inwestować w deweloperów i decydować, które przepisy będą dla nich korzystne. Rozwiązaniem tego konfliktu interesów — przynajmniej teoretycznym — jest ślepy fundusz powierniczy.
Czym jest ślepy fundusz powierniczy?
Ślepy fundusz powierniczy (ang. blind trust) to forma funduszu powierniczego, w którym beneficjent (właściciel aktywów) nie ma wiedzy o tym, jakie konkretnie aktywa znajdują się w funduszu, jak są zarządzane ani jakich transakcji dokonuje powiernik w jego imieniu. Powiernik — niezależna osoba lub instytucja finansowa — ma pełną swobodę zarządzania majątkiem, bez ingerencji i bez informowania beneficjenta o bieżących decyzjach inwestycyjnych.
Po co tworzyć ślepy fundusz?
Głównym celem jest uniknięcie konfliktu interesów — sytuacji, w której osoba sprawująca władzę publiczną lub zajmująca wrażliwe stanowisko mogłaby podejmować decyzje korzystne dla własnych inwestycji.
Najczęstsi użytkownicy:
- Politycy — ministrowie, posłowie, senatorowie, prezydenci. Osoba decydująca o prawie podatkowym, regulacjach branżowych czy kontraktach rządowych nie powinna wiedzieć, czy jej portfel inwestycyjny skorzysta na tych decyzjach.
- Wysocy urzędnicy państwowi — regulatorzy rynków finansowych, prezesi banków centralnych, szefowie urzędów antymonopolowych.
- Dziennikarze — szczególnie piszący o rynkach finansowych.
- Liderzy religijni — zarządzający majątkiem kościołów i organizacji wyznaniowych.
Jak działa ślepy fundusz w praktyce?
Proces wygląda następująco:
- Beneficjent przekazuje swój majątek (akcje, obligacje, nieruchomości, gotówkę) do funduszu.
- Wyznaczany jest niezależny powiernik (trustee) — zazwyczaj bank, dom maklerski lub kancelaria prawna — który zarządza aktywami według własnego uznania.
- Beneficjent nie może kontaktować się z powiernikiem w sprawach inwestycyjnych ani otrzymywać informacji o składzie portfela.
- Beneficjent otrzymuje jedynie zagregowane sprawozdania finansowe (łączna wartość funduszu) na potrzeby podatkowe.
- Po wyjściu z publicznej funkcji beneficjent może odzyskać kontrolę nad majątkiem lub likwidować fundusz.
Znane przykłady
- Jimmy Carter (1977) — jako prezydent USA umieścił w ślepym funduszu swoje farmy orzeszków ziemnych. Uznawany za wzorcowy przykład.
- Mitt Romney — w trakcie kampanii prezydenckiej 2012 krytykowany za to, że jego „ślepy” fundusz był zarządzany przez długoletniego znajomego — co podważało sens „ślepoty”.
- Donald Trump (2017) — kontrowersyjny przypadek. Trump przekazał kontrolę nad imperium nieruchomości synom, ale pozostał beneficjentem i był informowany o wynikach finansowych. Eksperci ds. etyki zgodnie uznali, że to nie spełnia standardów prawdziwego blind trust.
- Kanada i Wielka Brytania — ministrowie rządów federalnego Kanady i gabinetu brytyjskiego są zobowiązani do ujawnienia aktywów i, w zależności od teczki, do ustanowienia ślepych funduszy lub divestment (zbycia) potencjalnie konfliktowych inwestycji.
Ograniczenia i krytyka
Ślepy fundusz nie jest panaceum i ma istotne ograniczenia:
- Beneficjent zna historyczny skład portfela — w momencie zakładania funduszu wie, co do niego wkłada. Może więc przewidywać, jakie decyzje polityczne mogłyby mu służyć, nawet nie znając bieżącego składu.
- „Ślepy” nie zawsze znaczy niezależny — jeśli powiernicy są bliskimi znajomymi beneficjenta, „ślepota” jest iluzoryczna.
- Nie chroni przed zarzutami, tylko je utrudnia — sama istnienie funduszu nie dowodzi braku konfliktu interesów; może jedynie utrudniać jego udowodnienie.
W Polsce przepisy o konflikcie interesów osób publicznych są regulowane m.in. ustawą o ograniczeniu prowadzenia działalności gospodarczej przez osoby pełniące funkcje publiczne (ustawa antykorupcyjna), jednak instytucja ślepego funduszu powierniczego w polskim prawie nie jest wprost uregulowana — politycy zobowiązani są głównie do ujawniania majątku w oświadczeniach majątkowych, nie do jego izolacji od procesu decyzyjnego.



